Drodzy Przyjaciele i Dobroczyńcy Karmelu na Syberii

Do syberyjskich mrozów przygotowywałyśmy się od roku, będąc jeszcze w naszych klasztorach, ponieważ pierwszy, rozpoznawczy wyjazd do Usola planowałyśmy, celowo zresztą, w zimie. Problemy paszportowo-wizowe przesunęły jednak tę wyprawę na czerwiec br. Trochę nam wtedy było żal... Nie spodziewałyśmy się, że ciepła odzież, którą obdarowali nas najbliżsi i przyjaciele, przyda się jeszcze w tym roku. I oto w połowie listopada od kilku dni „zaliczamy” blisko -300C. Wychodząc z domu, trzeba uważać, by nie chwytać klamek gołymi rękami – przymarzają natychmiast. Młody usolanin, zapytany, czy nie zbyt wczesny jest ten mróz, odpowiedział z uśmiechem: „Normalne. W styczniu będzie 40 0C”.

Śniegu spadło wystarczająco dużo, więc Usole wygląda pięknie. Zwłaszcza rano, gdy opadająca mgła i mróz pokrywają  drzewa i całą roślinność grubym białym szronem... Nawet dymy z kominów ciepłowni i zespołu fabryk chemicznych, na tle ciemnego błękitu, oświetlone jaskrawym słońcem wyglądają niezwykle malowniczo. Widzimy je z dużej odległości z okien naszego domu, do którego wprowadziłyśmy się przed trzema tygodniami.

Przeprowadzka miała miejsce w dniu 21 października. Zaczęłyśmy od urządzenia w jednym z pokoi na parterze kaplicy: duży rozkładany stół, dwie małe szafki jedna na drugiej jako podstawka pod  pożyczone z Irkucka drewniane tabernakulum, znalazł się nawet kwitnący fiołek alpejski. Przewiezienie P.Jezusa Eucharystycznego odbyło się prawie procesjonalnie: w pierwszym  samochodzie jechali o.Maciej i o. Kasjan, w drugim, tuż za nimi, siostry z figurką Matki Bożej Fatimskiej.

Pierwszą Mszę św. ojcowie odprawili w intencji Kościoła i Karmelu na Syberii. Modliliśmy się też szczególnie za solenizantkę tego dnia – zakochaną w Syberii Matkę Urszulę, która zostawiając swe serce w Usolu, musiała na razie wyjechać do Kalisza, lecz bardzo pragnie znów tu powrócić.

Kilka dni po przeprowadzce przeżyłyśmy prawdziwą zamieć, zasypało nas i miałyśmy trochę rozgrzewki przy odśnieżaniu.

Kupiłyśmy właściwie tylko część domu i działkę, z czasem, ufamy, że uda się nabyć cały i działkę powiększyć. Na dziś najważniejsze, że jesteśmy „u siebie”. Poprzedni właściciele zostawili nam trochę mebli, m.in. duży chiński stół na dwanaście osób i sześć zwykłych niezwykle skrzypiących krzeseł, olbrzymią antenę satelitarną, psa i kota. O resztę staramy się własnym sumptem. Przede wszystkim mamy już trochę narzędzi, zwłaszcza wiertarkę, wiadra, szczotki i sprzęt kuchenny, najprostsze meble, ale też komputer z modemem i pocztą elektroniczną jako najszybszym i najtańszym środkiem kontaktu ze wszystkimi, którzy kochają Rosję, Kościół na Syberii i nas. Pracy będzie sporo, w zimie jednak niewiele można zrobić, dobrze będzie, jeśli uda się wstawić drzwi do kuchni i przeciwległego pokoju, który będzie służył jako gościnny. Amerykanie są ludźmi otwartymi i lubią pracować przy otwartych drzwiach, na Syberii zaś często tych drzwi po prostu nie ma. A te które są,  pewnego dnia mogą się nie otworzyć – w ubiegłym tygodniu potężny zamek w metalowych wejściowych drzwiach zaciął się i wchodziłyśmy do domu po drabinie przez zakratowane okno (kratę, na szczęście, dało się otworzyć).

Na piętrze - klauzura czyli cztery pokoje, z których z czasem da się wygospodarować sześć celek. Więźniowie z zakładu karnego w pobliskim Angarsku (pracuje tam jedna z naszych parafianek) oprawili nam pięknie duże reprodukcje ikony „Trójcy Św.” Rublowa i obrazu Jezusa Miłosiernego z podpisem w języku niemieckim (bo taki akurat był).

Codziennie rano ojcowie na zmianę odprawiają u nas Mszę św. Nie wychodzimy już do kaplicy i Usolanie jak gdyby stracili nas z oczu. Trochę nam szkoda tych bezpośrednich spotkań i rozmów na ulicy, lecz wiemy, że nasza klauzura kontakt ten jedynie pogłębi, ponieważ ludzie tutaj, jeśli nie wiedzą wprost, to mają ogromną intuicję tego, co jest najważniejsze.

Jeszcze przed przeprowadzką otrzymaliśmy zaproszenie z angarskiego ośrodka rehabilitacji dla narkomanów, by podzielić się swoim doświadczeniem modlitwy. Pojechała jedna z nas z o. Maciejem. To, co mówili, wzbudziło duże zainteresowanie, poproszono o następne spotkanie, tym razem na temat... pokory. Oni też wiedzieli, co jest najważniejsze.

Mieszkamy w dzielnicy Zielonyj Gorodok (Zielone Miasteczko) zabudowanej zasadniczo jednorodzinnymi drewnianymi domkami z gospodarstwem i często z krową, ponieważ sklepów tu niewiele i nie są najlepiej zaopatrzone. Kupujemy  mleko w jednej z takich zagród. Bardzo dobre.

Wiele domów w Zielonom to właściwie slumsy, zamieszkiwane przez tzw.bicze (skrót bicz od bywszyj inteligentnyj cziełowiek), czyli po prostu zdeklasowany  margines społeczny. Ale są też wille i pałacyki lokalnych prominentów.

W ubiegłym tygodniu z kilkudniową wizytą przylecieli z Białorusi nasi ojcowie o.Kazimierz i o.Bernard. Odwiedzili nas w sobotę – pięknie, wśród pustych ścian kaplicy, zabrzmiało wspólne karmelitańskie Salve Regina. Potem  jeszcze raz spotkaliśmy się w dniu wspomnienia św.Rafała Kalinowskiego, by modlić się za ludzi, wśród których jesteśmy i prosić o dary, których Bóg hojnie udzielił świętemu  patronowi Usola Syberyjskiego właśnie tu: ducha modlitwy i ofiary, umiłowania jedności Kościoła i pokornej służby braciom.

Najważniejszą jednak rzeczą, której uczy ta ziemia, to ufność i cierpliwość. Tu „biorą w łeb” wszystkie plany i chęć urządzenia się i jak chyba nigdzie indziej widać, że wszystko naprawdę zależy od Boga. Pośród całego splotu przeciwności i niedorzeczności, z których każda, patrząc po ludzku, może przekreślić wszystko, czujemy się zadziwiająco spokojne i bezpieczne. Trzeba tu być, żeby to zrozumieć.

Tym, którzy to rozumieją, którzy rozumieją potrzebę, wręcz konieczność obecności Karmelu w Kościele Syberii Wschodniej, i przyszli nam z jakąkolwiek pomocą, wszystkim naszym Przyjaciołom i Dobroczyńcom składamy nasze z serca płynące „Bóg zapłać” i zapewniamy o stałej pamięci w modlitwie.

siostry karmelitanki bose z Usola

Usole Syberyjskie, 21 listopada 2002 r.

Mądrość Świętych

„Znajdujemy daleko więcej współczucia tam, gdzie się go trudno spodziewać.”
Św. Rafał Kalinowski

Multimedia