Drodzy Przyjaciele i Dobroczyńcy Karmelu na Syberii,
Drodzy Bracia i Siostry.

Minęły trzy miesiące od ostatniego „listu z Usola”. Czas, by podzielić się dalszymi wiadomościami o naszym życiu. Zwłaszcza, że, jak nas informują, zainteresowanie syberyjskim Karmelem jest duże. Jesteśmy głęboko poruszone, ze tak wiele ludzi okazuje nie tylko swą akceptację, ale też wielkie zrozumienie dla pięknego i wielkiego dzieła, jakim jest obecność na tej ziemi wspólnoty sióstr, całkowicie oddanych modlitwie.

Dziękujemy Bogu, że pomnaża grono naszych przyjaciół, i serdeczne „Bóg zapłać” kierujemy do wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób okazują nam życzliwość i pomoc. Bez tego zaplecza, modlitewnego i materialnego, nie zdołałybyśmy, oczywiście, jako karmelitanki, „wcielić się” w rzeczywistość rosyjską.

Jak już pisałyśmy w jednym z listów, Rosję pokochałyśmy od pierwszego wejrzenia. Miłość zaś domaga się poznawania, co też dzień po dniu staje się naszym udziałem. Klauzura, siłą konieczności względna zresztą, jak to na początku fundacji bywa (nie mamy muru klauzurowego ani siostry zewnętrznej), nie przeszkadza temu procesowi, lecz sprawia, że widzi się głębiej, przechodząc jakby do istoty nad tym, co powierzchowne. Istotą zaś, jak ją postrzegamy, mentalności rosyjskiej jest głęboka i powszechna cześć dla wszystkiego, co odnosi się do Boga, do osób i rzeczy świętych. Rewolucja i czasy komunizmu nie zdołały tego zniszczyć. Samą świętość rozumie się jednak jako coś zastrzeżonego dla wybranych i nieosiągalnego dla zwykłego śmiertelnika. Znany w Polsce przebój „Arki Noego” z refrenem taki duży, taki mały... itd. może świętym być... natrafiłby tu na zupełne niezrozumienie i wzruszenie ramion.

Niemniej na codzień spotykamy wiele zachowań i reakcji, cechujących ludzi bliskich Bogu. Np. za każdym razem siostrę, wychodzącą na zakupy, zaskakuje dziecięca szczerość i prostota ekspedientek w sklepach spożywczych, które, proszone o jakiś artykuł, mówią czasem: eee, to nieświeże, i proponują inny lub kierują do sklepu obok.

Niedawno też miałyśmy syberyjską lekcję prymatu „być” nad „mieć”. Bezrobotny hydraulik dość długo męczył się przy pracy nad uzyskaniem przepustowości rury kanalizacyjnej w naszym domu. Jeden z naszych gości, młody psycholog, pracujący tutaj z młodzieżą uzależnioną, wychodząc, zauważył, że sam nie poradzi sobie, i zaproponował pomoc, która zajęła pół godziny. Po skończonej pracy hydraulik jedną trzecią zarobku przeznaczył dla psychologa. Gdy siostra wyjasniła mu, że nie opłacamy przyjaciół, odrzekł jak gdyby trochę urażony: A ja, to niby co, wróg?

Wróćmy jednak do chronologii.

Nie byłyśmy w dniu wspomnienia św.Rafała Kalinowskiego, 23 listopada, w kaplicy parafialnej, ale atmosferę miałyśmy prawdziwie odpustową. Cały kler, biorący udział w uroczystej Mszy św. zapragnął nas odwiedzić: księża i siostry zakonne, pracujące w Irkucku i Angarsku oraz dwaj bracia bonifratrzy, zwiedzający Syberię – w sumie kilkanaście osób. Była więc herbata, nawet lody (rosyjskie są „super”!), zdjęcia, a przede wszystkim dużo radości i mnóstwo pytań.

Adwent minął szybko i spokojnie. Nabyłyśmy trochę niezbędnych mebli - ponieważ przyszły w postaci kompletów ścianek, półek i śrubek, niemało czasu poświęciłyśmy na montaż.

Wigilię przeżywałyśmy wraz z aspirantką z Irkucka. Nie miałysmy choinki (ukazały się w sprzedaży kilka dni później) ani kaset z kolędami. Ale była Msza św. i opłatek. A potem barszcz czerwony i kapuśniaczki, smażona ryba i śledź, bigos, makowiec i kompot. Następnego dnia było też trochę gości, m.in. siostry albertynki i parafianie.

Ostatni dzień roku spędziłyśmy na czuwaniu i modlitwie. W nocy długo było słychać usolskie fajerwerki.

W połowie stycznia dotarło do nas z Polski prawdziwe (27 kg!) tabernakulum – dotychczas miałyśmy prowizoryczne. „Przyjechało” wraz z długo oczekiwanym o.Pawłem Badzińskim OCD, który dołączył już na stałe do wspólnoty usolskiej. O.Maciej tymczasem wyjechał do kraju po następną wizę.

Zima była raczej umiarkowana: kilka razy termometr wskazywał temperaturę ok. -400C, lecz przy niskiej wilgotności powietrza i słonecznej, bezwietrznej pogodzie miało to nawet swój urok. Teraz natomiast skoki termometra są zadziwiające – w dzień blisko 00C, w nocy poniżej 200C. I znowu, jak na początku grudnia, zanim lód skuł Angarę, Usole o świcie jest spowite mgłą, która tylko z okien dobrze ogrzanego domu wygląda romantycznie. Zachwycający jest na Syberii widok nieba – takiego bogactwa kolorów i odcieni o każdej porze dnia, zwłaszcza przy wschodzie i zachodzie słońca, i tak dużych i jaskrawych gwiazd w nocy żadna z nas nie oglądała dotąd. Nawet w tym samym momencie, obracając się wokół własnej osi, można je podziwiać aż po horyzont, z każdej zaś strony to piękno wygląda inaczej. I w ogóle ma się wrażenie, że tutaj niebo jest jak gdyby bliższe człowieka, niż gdzie indziej. Kto nie wierzy, niech przyjedzie...

Święto Życia Konsekrowanego było dla nas okazją odnowienia ślubów zakonnych. Cały Karmel w Rosji, a więc dwaj bracia OCD, tzn. o.Paweł i o.Kasjan, i cztery karmelitanki, odśpiewał w naszej kaplicy Te Deum, pełne wdzięczności za dar powołania do Zakonu i do Rosji.

W tym dniu zapowiedziała swą wizytę siostra katechetka z Irkucka z grupą młodzieży, przygotowującej się do bierzmowania i bardzo zainteresowanej życiem klauzurowym. Rzeczywiście, przyjechali, lecz prawie o zmierzchu zamiast, zgodnie z umową, w południe. Była to dość liczna „młodzież” w wieku od 12 do 60 lat, istotnie zainteresowana życiem modlitwy. Padały ciekawe wypowiedzi i pytania, nawet dotyczące świętych karmelitańskich. Wyjechali przed nocą, wdzięczni i zachwyceni naszym sposobem życia, ciesząc się, że właśnie diecezja Syberii Wschodniej ma u siebie pierwszy klasztor karmelitański, i zgłaszając gotowość częstych odwiedzin. Na szczęście, siostra katechetka, która też należy do sympatyków Karmelu, zdołała im wytłumaczyć, że zmusiłoby to nas do przestawienia się na inny charyzmat, więc, nie dając za wygraną, zaproponowali, że będą przyjeżdżać pojedynczo.

Gościłyśmy też księdza Marka z Chabarowska i siostrę kierowniczkę wydziału katechetycznego z kurii, która, „zwabiona” informacją, że mamy siostry biegle władające rosyjskim, przywiozła do tłumaczenia materiały bieżące.

Luty upłynął nam pod znakiem awarii kanalizacji. Niby nic poważnego – trzeba było przeczyścić rury z nawarstwionego osadu, ale powiodło się to dopiero po wielu próbach. Miałyśmy dzięki temu trochę udziału w syberyjskich niewygodach i poznałyśmy jeszcze kilku życzliwych usolan.

Powoli zbliża się wiosna, oczywiście, astronomiczna – mróz „puszcza” tutaj dopiero w kwietniu. Weszliśmy w okres Wielkiego Postu, który będzie dla nas, podobnie jak w całym Kościele, czasem wzmożonej modlitwy o pokój. Niech dobry Bóg pozwoli, byśmy na Wielkanoc mogli Go wielbić za ten dar dla całego świata, tak bardzo upragniony.

Z myślą o nadchodzących świętach składamy wszystkim naszym Przyjaciołom i Dobroczyńcom, wszystkim Braciom i Siostrom serdeczne życzenia, by łaska towarzysząca dniom przygotowania do Paschy zaowocowała dalszym wzrostem wiary, nadziei i miłości, napełniając serca niewypowiedzianą radością ze Zmartwychwstania naszego Pana.

Z Bogiem.

siostry karmelitanki z Usola

Usole Syberyjskie, 19 marca 2003 r.

Mądrość Świętych

„Bóg, który zna wszystko, wie, że Go miłuję. Wydaje mi się, że to słowo wyraża wszystko.”
Bł. Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej

Multimedia