Drodzy Przyjaciele i Dobroczyńcy Karmelu na Syberii!

Czas szybko mija. W ostatnich dniach czerwca rozpoczęłyśmy drugi rok naszego pobytu w Usolu. Jaki będzie? Trudno przewidzieć. Rosja uczy trudnej, lecz niezbędnej w życiu duchowym sztuki życia chwilą obecną i prawdy, że najbardziej trwałym na ziemi stanem jest tymczasowość. Tylko niezachwiana ufność w Bogu i miłość do ludzi tej pięknej i niełatwej ziemi pozwala trwać w pokoju i czuć mocny grunt pod nogami.

Wiosna, jak co roku, przyszła późno, lecz zdecydowanie. Termometr w kwietniu długo wprawdzie wskazywał skoki temperatury w ciągu doby od -50C w nocy do 200C w południe, ale w końcu śnieg zniknął. Wbrew obawom nieliczne krzewy w pobliżu domu zdążyły obdarować nas na Niedzielę Palmową pięknymi baziami. Święte Triduum Paschalne dzięki posłudze naszych ojców mogłyśmy przeżywać w ciszy naszego klasztorku. Bardzo skromne w swym wyrazie zewnętrznym, niczym w swej istocie nie różniło się od przeżywanych w naszych domach zakonnych. Brakowało jedynie dzwonów rezurekcyjnych, które w tym roku w Rosji zabrzmiały tydzień później.

Ósmego dnia po Wielkanocy, w tzw. dzień rodzicielski prawosławni Rosjanie odwiedzają groby najbliższych. Ponieważ mieszkamy niedaleko cmentarza, mogłyśmy oglądać procesje całych rodzin, ciągnących w kierunku cmentarza, by „wspomnieć” swych zmarłych, m.in. stawiając na mogile kieliszek z wódką, jajka, wędliny i pieczywo. Prawosławie nie zna obowiązku uczczenia niedzieli uczestnictwem we Mszy św. i powstrzymaniem się od pracy, lecz nawiedzenie cmentarza dwa razy w roku obowiązuje chyba bardziej niż największe święta. Zwyczaju tego przestrzegają nawet ci, którzy nie chodzą do cerkwi, również miejscowi Tatarzy. Jedzenie zaś, pozostawiane na grobach, mogące razić mentalność europejską, ma tutaj tę zaletę, że tego dnia służy również za pokarm licznym biedakom i dzieciom ulicy. Zresztą usłyszałam kiedyś w rozmowie: jeśli dla was katolików nie jest absurdem stawianie na grobach kwiatów swoim zmarłym, którzy ich przecież nie widzą ani nie mogą powąchać, to dlaczego my swoich zmarłych nie możemy uczcić posiłkiem…Cóż, trudno nie dostrzec tu pewnej logiki.

Piękna natomiast jest myśl związania modlitwy za zmarłych ze świętem Zmartwychwstania Chrystusa, który zstępując do otchłani wyprowadził z niej Adama i wszystkich sprawiedliwych. Ósmy dzień po śmierci jest tutaj obchodzony bardzo solennie stypą (czasem też, lecz raczej rzadko, ktoś zamówi moleben w cerkwi w intencji zmarłego), która bezwzględnie obowiązuje najbliższych. Pracujący u nas młody stolarz przerwał pewnego dnia pracę i z bardzo poważną miną oznajmił, że musi w tej chwili udać się do oddalonej o 80 km miejscowości, by zdążyć na pominki (stypę) po dziadku narzeczonej. Następnego dnia zaskoczył nas mile, gdy po południu trzeźwy stawił się do pracy.

W czerwcu planowałyśmy podłączyć nasz dom do kanalizacji miejskiej, lecz jeszcze w połowie czerwca koparka mogła „wgryźć się” w grunt tylko na metr, głębiej napotykając na zmarzlinę. Bardzo życzliwi i prawie zaprzyjaźnieni z nami hydraulicy, mieszkający w pobliskich barakach (stare piętrowe drewniane domy mieszkalne, jakich tu wiele) poinformowali nas, że ziemia zamarza tu na głębokość do trzech metrów i „puszcza” bardzo powoli, lecz zapewnili, że już w lipcu lub sierpniu, czyli w ciągu dwóch-trzech miesięcy przed następną zimą wszystko „się zrobi”. Ubiegłej zimy ratowali nas dość skutecznie, więc ufamy, że i tym razem się sprawdzą.

Tymczasem wstawiłyśmy i wymieniłyśmy w domu wszystkie drzwi i niektóre okna. Na wykończeniu są dwie piękne w swej prostocie celki z widokiem na pobliskie pola i lasek. Stopniowo zastąpimy linoleum podłogą z sosnowych desek (o dziwo, na Syberii wcale nie jest łatwo o dobry materiał drzewny!), w zimie zaś postaramy się uwolnić niektóre ściany ze zbyt kwiecistych tapet, by je wybielić, jak na klasztor przystało.

Przed Wielkanocą otrzymałyśmy od naszej sąsiadki propozycję kupna drugiej połowy domu, gdyż nie widziała innego sposobu, by żyć w pokoju ze swymi dwiema synowymi. Za uzyskane pieniądze mieli kupić trzy osobne mieszkania w mieście. Ucieszyłyśmy się tą propozycją, która zaoszczędziłaby nam wysiłku większej rozbudowy klasztoru. Lecz kilka tygodni później sprawa upadła, ponieważ sąsiedzi postanowili jednak ze sobą wytrzymać. A my znowu miałyśmy radość, że o jedną wojnę na świecie jest mniej.

W połowie czerwca powitałyśmy dwie nasze siostry z Polski, które przyjechały, by zasilić karmel usolski. Z powodu płonącej wokół tajgi i dymu nad Irkuckiem obawiałyśmy się, że będą miały podróż z przygodami, co potwierdziło się w całej pełni, gdy oczekująca na lotnisku siostra usłyszała, że samolot z Moskwy zamiast w Irkucku wylądował w oddalonym (bagatela!) o 600 km Bratsku. Po ośmiogodzinnym opóźnieniu, wśród tłumu pasażerów, wysiadających z dość wyeksploatowanego Tu-134, wyłoniły się jednak w końcu dwie dziecięco uśmiechnięte klauzurowe postacie w karmelitańskich habitach.

Tymczasem jedna z nas, niestety, musiała udać się do kraju, by uzyskać ponowne prawo wjazdu do Rosji. Dotychczas trzymiesięczne wizy na ogół przedłużano do roku. Od lipca br., z wejściem w życie nowej ustawy o cudzoziemcach w Rosji, są obawy, że z przedłużaniem wiz, zwłaszcza (a może tylko) duchownym katolickim, mogą być problemy. Są zresztą, jak wiadomo, cały czas. A tak naprawdę, to nikt nic nie wie. Wszystko zależy raczej od interpretacji i dobrej woli miejscowego czynownika, która najczęściej jest rzeczywiście dobra, chyba, że przeważy ewentualny strach przed naczalstwem. Taka sytuacja trwa tu od lat. Po ludzku myśląc może beznadziejna, jednak poprzez wiarę i dzięki niej pozwala uczestniczyć w wielkich dziełach Bożych.

W roku bieżącym mija dwudziesta rocznica beatyfikacji św.Rafała Kalinowskiego. Będzie on również początkiem budowy sanktuarium poświęconego św. Rafałowi. Usole Syberyjskie ma stać się centrum duchowości zarówno dla diecezji, jak i dla Polaków, związanych w jakiś sposób z Syberią. Mieszka tu wielu potomków zesłańców z różnych okresów naszej historii. Również od lat przybywają tu pielgrzymki ludzi, którzy pragną osobiście przemierzyć męczeński szlak swych krewnych-zesłańców. Przed kilkoma laty urząd miasta podarował ojcom karmelitom plac pod budowę, położony niedaleko obecnej kaplicy, z dogodnym dojazdem, przy linii tramwajowej. Jest już gotowy projekt budynku. Aktualnie w administracji miejskiej trwają rozmowy i prace, przygotowujące konieczną dokumentację.

Zdajemy sobie sprawę, Drodzy Nasi Przyjaciele i Dobroczyńcy, że swą misję możemy kontynuować dzięki Waszej ofiarnej pomocy zarówno duchowej, jak materialnej. Niech dobry Bóg, Dawca wszelkiego dobra, hojnie wynagradza za każdą modlitwę i każdą ofiarę na rzecz Karmelu w Rosji. Zapewniamy również o naszym codziennym, pełnym wdzięczności trwaniu przed Tabernakulum w intencji każdego z Was i Waszych bliskich. Z Bogiem.

siostry karmelitanki bose z Usola

Usole Syberyjskie, 5 lipca 2003 r.

Mądrość Świętych

„Słowo Boże jest lampą jaśniejącą na drodze naszego życia; to ono pozwala nam poznać prawdę, która wyzwala i uświęca.”
Św. Jan Paweł II

Multimedia

Z galerii