MARZEC

Pod koniec lutego przyjechała nowa ekipa robotników. To tynkarze z Tadżykistanu. Pracują dla naszej firmy z Bracka i przez nich zostali przysłani, aby zająć się tynkowaniem pomieszczeń i pokrywaniem ich gładzią. Prace swe rozpoczęli od marca. Całość zajęła im siedem miesięcy.

Po ulokowaniu się na terenie budowy, czterech młodych Tadżyków, rozpoczęło ciężką swą pracę. Zaczęli od poddasza. Oczywiście sporo energii kosztowały prace przygotowawcze. Trzeba było wnieść na górę ciężkie worki i betoniarkę i wszystko tak przygotować, aby już później sprawnie szło tynkowanie. Ściany, w których są okna i grzejniki, były otynkowane juz wcześniej, w zeszłym roku.

Tadżycy okazali się bardzo operatywni. Oprócz tego, że pracowali od rana do nocy, to sami gotowali sobie posiłki, a nawet przywieźli piec do wypiekania ich regionalnego chleba (bardzo smacznego), którym nas chętnie częstowali.

Jednocześnie nasza ekipa z Bracka kończyła prace na dachu i ocieplanie go od wewnątrz. Pod podłogi na strychu położono styropian, a na nim deski podłogowe. Przy okazji również takim sposobem ociepliłyśmy strych w starym domu.

Po doprowadzeniu z miasta własnej sieci elektrycznej i założeniu transformatora, trzeba było rozmieścić elektryczność wewnątrz pomieszczeń klasztornych. Nasi elektrycy zakupili potrzebne materiały i przystąpili do pracy.

KWIECIEŃ

W większości kontynuowano prace z marca. Okazało się, ze trzeba domurować jeszcze niektóre ścianki działowe. Część Tadżyków zajęła się więc tymi ściankami, a część rozpoczęła tynkowanie na poddaszu. Ścianki domurowywano w piwnicy, na parterze i poddaszu.

Cały czas trwa również ocieplanie strychu. Szukamy zawsze ekonomicznych rozwiązań, dlatego kupiłyśmy deski z tartaku po tańszej cenie. Trzeba je było odpowiednio docinać i dopasowywać. To wymagało pracy i czasu, ale przy dużej powierzchni było o wiele bardziej opłacalne.

Elektrycy przed tynkowaniem wykonali to, co konieczne, by nie przeszkadzać tynkarzom. Ze względu na to, ze sufity będą podwieszane, w nich zostanie schowana instalacja elektryczna. Takie rozwiązanie nam poradzono, jako praktyczniejsze w tutejszych warunkach. My same, po wybuchu instalacji na werandzie w poprzednim roku, zobaczyłyśmy, ile kopotów jest z kuciem ścian, gdy w nie wmurowane są przewody.

MAJ

Rozplanowane wcześniej rozmieszczenie wyłączników i kontaktów na korytarzach i w pomieszczeniach uległo małym poprawkom. Poprosiłyśmy także o zainstalowanie oszczędnościowego nocnego oświetlenia korytarzy. W tym samym czasie tynkowane są kolejne pomieszczenia na poddaszu.

CZERWIEC

Robi się coraz cieplej i można pracować na zewnątrz. Dlatego rozpoczęłyśmy rozbiórkę starej werandy, którą w zeszłym roku zniszczył pożar wskutek przesilenia sieci elektrycznej. Do tych prac zatrudniłyśmy ludzi z Usola. Po rozebraniu zniszczonych ścian, wywiezieniu gruzu i wyrównaniu spychaczem terenu, nasi stali pracownicy wykopali dół pod fundament. Następnie wyłożyli go płytą, a ściany blokami. Jednemu z naszych robotników pomagał jego piętnastoletni syn, który miał już wakacje. Byłyśmy zbudowane jego pracowitością i siłą woli.

Tymczasem muzułmańscy tynkarze „przeszli” z poddasza na piętro. Idzie im to sprawnie i dobrze.

W ciągu miesiąca uporali się z piętrem i zaczęli parter. Nasi Tadżycy są niewysocy i dość szczupli. To, że są silni i wytrzymali wynika pewnie z tego, że od dziecka przyzwyczajeni są do ciężkiej pracy.

Mądrość Świętych

„Czy kiedyś potrafimy pojąć, jak bardzo jesteśmy kochani?”
Bł. Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej

Multimedia

Z galerii