CZERWIEC

Dalszy ciąg kuchennych zmagań. Tym razem zdzieranie podług, przekuwanie okienek doświetlających do zmywalni, przerobienie dawnej łazienki na zmywalnię, przekuwanie okienka do refektarza (czyli naszej zakonnej jadalni). Po wyrównaniu ścian i założeniu nowej instalacji elektrycznej (stara, jeszcze po dawnych właścicielach nie nadawała się już do użytkowania), rozpoczęto wykładanie ścian płytkami.

Do rozmównicy zaś przywieziono nam i zamontowano kratę. Tym razem odpowiadała naszym zaleceniom i zamówiłyśmy podobną kratę do kaplicy.

W Polsce trudno to sobie wyobrazić i my też nie uwierzyłybyśmy, gdybyśmy nie były świadkami, że w drugiej połowie czerwca jeszcze nie odmarzła ziemia na głębokości metra. W zeszłym roku zbudowałyśmy studnię głębinową, wraz z kranikami mającymi za zadanie podlewanie ogrodu. Niestety z powodu wyjątkowo długiej i mroźnej zimy woda zamarzła tak skutecznie, że jeszcze w czerwcu, pomimo trwających już upałów, studnia była nieczynna. Trzeba było „obkopać” studnię, obmurować i dodatkowo ocieplić. Ale w każdej sytuacji są też plusy. Używana woda okazała się dobra i obfita, dlatego doprowadziłyśmy ją do domu, co w przyszłości pozwoli nam (mamy taką nadzieję) zmniejszyć opłaty związane z używaniem wody miejskiej.

LIPIEC

Jednocześnie, dzięki ciepłym dniom, rozpoczęłyśmy prace wokół budynku. A jest ich bardzo dużo. Pierwszym krokiem było uzyskanie pozwolenia od władz miasta na przesunięcie muru. Po wybudowaniu nowej części klasztoru, która jest wysunięta w kierunku drogi, zwróciłyśmy się do administracji miejskiej, z prośbą o pozwolenie na wysunięcie również muru, by uzyskać odpowiednią przestrzeń na plac przed klasztorem. Pozwolenie otrzymałyśmy i robotnicy zajęli się budową fundamentu pod mur. Następnie na nowo ściągnięto betonowe płyty na placu przed budynkiem ( na czas budowy były położone tymczasowo, by mogły po nich jeździć dźwigi, koparki itp.) wyrównano teren, wysypano grysem, zrobiono drenaże i pod skosem ( by woda deszczowa odpływała od domu) wyłożono je jeszcze raz. Następnie położono odpowiednią warstwę piasku i część placu wyłożono kostką brukową. A nasi ministranci pomagają dzielnie w ogrodzie. Ogród, to na razie szumna nazwa. Jest to wyrównany (w miarę) trawnik, na którym posadziłyśmy drzewka (częściowo w zeszłym, a częściowo w tym roku). Ministranci koszą trawę, a wokół muru robotnicy przygotowują ścieżki. Polega to na tym, że równają pas przy murze, wysypują piaskiem, robią wylewkę pod krawężniki i wykładają płytkami. W przyszłości pragniemy, by tędy szła nasza droga krzyżowa. A nasz warzywniak w tym roku kwitnie i zielenieje. Dwie cieplarnie obfitujące w ogórki i pomidory, grządki z marchewką, buraczkami, wszelaką zieleniną, i ślicznymi kwiatami, to skrawek „raju” obok betonowych płyt. Cieszymy się, że tak ładnie nasz warzywnik obrodził. Tu na Syberii, okres wegetacyjny jest bardzo krótki i korzystamy z tych naturalnych witamin, na które znów nam przyjdzie czekać cała długą zimę.

Mądrość Świętych

„Bóg jest najlepszym Pocieszycielem, bo kocha nas miłością, której do końca nigdy nie pojmiemy.”
Bł. Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej

Multimedia

Z galerii