Drodzy Bracia i Siostry, Przyjaciele i Dobroczyńcy Karmelu na Syberii

W piątek 21 czerwca br. nasza grupa wraz z o.Maciejem OCD, proboszczem parafii w Usolu Syberyjskim, wyjechała pociągiem z Warszawy do Moskwy. W południe następnego dnia byliśmy na miejscu. Bilety do Irkucka można było otrzymać dopiero na nocny lot z poniedziałku na wtorek, zatrzymaliśmy się więc u sióstr Rodziny Maryi Współodkupicielki, które okazały nam wiele serdecznej troski i siostrzanej miłości. W niedzielę przed Mszą św. o godz. 10 spotkaliśmy się, wchodząc do katedry, z nuncjuszem apostolskim w Rosji   abp Georgiem Zurem i abp Tadeuszem Kondrusiewiczem, którzy wyrazili radość z przybycia karmelitanek bosych do Rosji i udzielili pasterskiego błogosławieństwa dla przyszłej fundacji w Usolu. Z wielkim wzruszeniem uczestniczyliśmy wraz z młodą parafią moskiewską w naszej pierwszej ofierze eucharystycznej na ziemi rosyjskiej. Na zakończenie Mszy św. abp T. Kondrusiewicz przedstawił do czci publicznej ikonę bł. Ojca Leonida Fiodorowa, przysłaną przez włoską wspólnotę Russia Christiana z okazji pierwszej rocznicy jego beatyfikacji przez Jana Pawła II we Lwowie w czerwcu 2001 roku. Za przyczyną tego pierwszego beatyfikowanego męczennika kościoła katolickiego w Rosji prosiłyśmy Boga o obfite błogosławieństwo tak bliskiego nam narodu.

Po południu odwiedziłyśmy słynny monastyr Nowodiewiczyj, nawiązując miłą siostrzaną rozmowę z jedną z mniszek, pytając o styl życia i modlitwy sióstr, który okazał się bardzo zbliżony do naszego zakonu, wywodzącego sie przecież ze Wschodu. Wzięłyśmy również udział w klasztornych nieszporach z uroczystości Trójcy Przenajświętszej obchodzonej właśnie tej niedzieli na całym Wschodzie, modląc się o jedność Kościoła Chrystusowego.

Następnego dnia wieczorem gościnne siostry Rita i Veronica odwiozły nas swoim busikiem na lotnisko w Domodiedowie, skąd o godz. 21 odlecieliśmy  do Irkucka. Przywołując nieodparcie na myśl słowa z porannego kantyku Zachariasza,  niezapomniane wrażenie wywarł na nas ten lot na wysokości dziesięciu tysięcy metrów naprzeciwko wschodzącemu słońcu, które tej nocy dla nas  nie zaszło.

O siódmej rano miejscowego czasu (różnica z warszawskim – 7 godzin) byliśmy na lotnisku irkuckim, gdzie oczekiwał na nas o. Kasjan OCD wraz z jednym z parafian usolskich. W kurii w Irkucku spotkałyśmy sie z księżmi i siostrami zakonnymi pracującymi na Syberii Wschodniej. Zwiedziłyśmy też katedrę, zatrzymując się dłużej przy pomniku ofiar łagrów sowieckich.

Do Usola dotarłyśmy w południe i od razu zostałyśmy zaproszone na obiad przez s. Gabrielę albertynkę, pracującą tu od roku wśród dzieci ulicy. Godzinę później udałyśmy się do mieszkania naszych ojców na spotkanie z kard. J. Tomko, który, jadąc na konsekrację kościoła w Czycie, odwiedzał wspólnoty kościoła katolickiego Syberii. Na zakończenie spotkania zwiedziliśmy wszyscy miejsca związane ze św. Rafałem Kalinowskim, m.in. dawny kościółek, gdzie się modlił (obecnie mieszkanie prywatne) i miejsce przy słonym źródle nad Angarą, gdzie były warzelnie soli, w których Święty pracował.

Nazajutrz, wciąż jeszcze zmęczone podróżą i oszołomione nadmiarem wrażeń, zaczęłyśmy przystosowywać do potrzeb życia karmelitańskiego wynajęte trzypokojowe mieszkanie w bloku na pierwszym piętrze, z drzwiami okutymi grubą blachą, jakich tu wiele. A więc cały dzień zajęły nam doraźny remont urządzeń sanitarnych, sprzątanie, kilkakrotne szorowanie podłóg i mycie okien. Jeden pokój od razu przeznaczyłyśmy na kaplicę domową.

O ubóstwo nie trzeba było specjalnie zabiegać – razem z pożyczonymi tapczanami miałyśmy na miejscu dokładnie tyle, ile miałybyśmy w urządzonym klasztorze: cztery łóżka, stół w kuchni i cztery stołki, a nawet jeszcze sprawną lodówkę i telefon. W dwóch pożyczonych od o. Macieja garnkach ugotowałyśmy nasz pierwszy obiad, spożywając go na pożyczonych od sióstr albertynek talerzach. Najbardziej przypadł nam do smaku usolski chleb.

Wieczorem poszłyśmy pieszo, około 20 min drogi, do kaplicy parafialnej naszych ojców na Mszę św., odprawianą tu codziennie o godz. 18 (w niedzielę o godz. 10). Ten właściwie pierwszy nasz spacer ulicami Usola uświadomił nam cały sens naszego przyjazdu. Nieduże, ogromnie zaniedbane i zaśmiecone miasto, ze zniszczonymi budynkami i chodnikami, po których o tej porze roku gorący wiatr niesie tony kurzu i puchu kwitnących topoli, i jego mieszkańcy, spoglądający na nas z zainteresowaniem, poważni, często smutni, a nierzadko pijani, również kobiety. Nieliczne sklepy obficie zaopatrzone w towary rodzime i z importu. Z daleka witają nas głośnym Zdrastwujtie! małe grupki kręcących się bez celu dzieci, których sam widok ściska za serce. Dorośli też, zwłaszcza podpici, zaczepiają nas, pytając o wiarę. Już nie mamy wątpliwości: Usole, miejsce cierpienia i modlitwy św. Rafała, jest nadal miejscem umiłowanym przez Boga, i tu, wśród tych ludzi Bóg jest i pragnie być szczególnie obecny.

Po kilku dniach niezbędnych prac i zakupów domowych zaczęłyśmy regularne życie zakonne, w rytmie Liturgii Godzin (w języku rosyjskim) i dwóch godzin modlitwy karmelitańskiej, z rozgraniczonym czasem milczenia i rekreacji i codzienną Mszą św. w kaplicy parafialnej. Zwróciłyśmy się z prośbą do Ks. Biskupa o pozwolenie na stałą obecność Najświętszego Sakramentu w naszej kaplicy i gdy tylko przyszła pozytywna odpowiedź i błogosławieństwo, o. Maciej 14 lipca odprawił u nas Mszę św. i umieścił w pożyczonym z kurii ubożuchnym tabernakulum Jezusa Eucharystycznego, który odtąd stale pozostaje z nami pod jednym dachem typowego bloku mieszkalnego w Usolu.

Misję, z którą tu jako wspólnota sióstr karmelitanek bosych przybyłyśmy, tzn. rozejrzenie się za możliwością fundacji i ewentualne podjęcie pierwszych kroków w tym kierunku, rozpoczęłyśmy nowenną do Matki Bożej Królowej Karmelu, poprzedzającą jej święto 16 lipca.

Wszystkich współbraci i siostry, przyjaciół i dobroczyńców Karmelu na Syberii serdecznie pozdrawiamy, prosząc o dalszą modlitwę. Zapewniamy również o naszej stałej łączności w naszym Panu i Jego Matce. Z Bogiem.

karmelitanki bose z Usola Syberyjskiego

Usole Syberyjskie 16 lipca 2002 r.

Mądrość Świętych

"Trzeba pielęgnować swoje wzniosłe marzenia, nagromadzić ich tyle, żeby starczyło na całe dorosłe życie i nie przyjmować "nie" za ostateczną odpowiedź. Zaufajmy bezgranicznie Bogu."
Dr Wanda Błeńska (Dokta)

Multimedia

Z galerii